Coraz częściej spotykamy się z określeniem „Slow Grooming”. Dla jednych jest to modne hasło, dla innych kolejny trend w branży groomerskiej. Dla nas to przede wszystkim sposób patrzenia na psa.
Najprościej?
Slow Grooming jest trochę jak różnica między burgerem z okienka drive-thru a spokojnym posiłkiem przygotowanym specjalnie dla Ciebie.
W obu przypadkach efekt końcowy może być podobny. Różnica tkwi w jakości doświadczenia po drodze.
W Psiemianach nie zależy nam wyłącznie na tym, żeby pies wyszedł z salonu czysty i ostrzyżony. Równie ważne jest dla nas to, jak czuje się podczas całej wizyty.
Skąd wziął się Slow Grooming?
Zanim zaczęliśmy używać tej nazwy, od lat pracowaliśmy właśnie w taki sposób.
Od początku ogromną uwagę zwracaliśmy na emocje zwierząt. Psy nie powiedzą nam, że się boją. Nie powiedzą również, że coś jest dla nich trudne lub niezrozumiałe.
Pokazują to swoim zachowaniem.
Problem polega na tym, że trzeba umieć te sygnały zauważyć.
Z biegiem lat coraz mocniej utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że pielęgnacja psa to coś więcej niż wykonanie usługi i osiągnięcie określonego efektu wizualnego.
Tak narodziła się filozofia pracy, którą dziś nazywamy Slow Groomingiem.
Pielęgnacja nie jest czymś naturalnym dla psa
To jedna z najważniejszych rzeczy, które staramy się przekazywać opiekunom.
Pies nie rodzi się z umiejętnością bycia pielęgnowanym.
Nie rodzi się z umiejętnością stania na stole groomerskim.
Nie rodzi się z umiejętnością tolerowania suszarki, nożyczek czy dotyku obcej osoby.
Nie możemy wymagać od psa czegoś, czego go nie nauczyliśmy.
Dokładnie tak samo, jak uczymy psa spokojnej jazdy samochodem, zostawania samemu w domu czy chodzenia na luźnej smyczy, musimy nauczyć go pielęgnacji.
Wielu opiekunów traktuje wizytę u groomera jako jednorazową usługę. Przywożą psa, zostawiają go w salonie, a po kilku godzinach odbierają gotową fryzurę.
Tymczasem pielęgnacja jest procesem.
Procesem budowania zaufania.
Procesem poznawania nowych bodźców.
Procesem uczenia psa, że pewne sytuacje mogą być bezpieczne i przewidywalne.
Dlaczego pierwsza wizyta jest tak ważna?
W Warszawie wiele psów funkcjonuje każdego dnia w środowisku pełnym bodźców.
Hałas uliczny.
Komunikacja miejska.
Remonty.
Tłumy ludzi.
Inne psy.
Nowe zapachy i sytuacje.
Dla części psów sam spacer po mieście jest ogromnym wysiłkiem emocjonalnym.
A później taki pies trafia do miejsca, którego nigdy wcześniej nie widział.
Nowe osoby.
Nowe zapachy.
Nowe dźwięki.
Nowe oczekiwania.
Dlatego właśnie tak dużą wagę przywiązujemy do wizyt zapoznawczych.
Szczególnie w przypadku szczeniąt oraz psów dorosłych, które wcześniej nie miały kontaktu z profesjonalną pielęgnacją.
Podczas pierwszej wizyty nie zależy nam na wykonaniu pełnej usługi.
Zależy nam na poznaniu psa.
Na sprawdzeniu, jak reaguje na dotyk.
Jak reaguje na nowe osoby.
Jak reaguje na stół groomerski.
Jak reaguje na suszarkę.
I przede wszystkim – czego potrzebuje, aby poczuć się bezpiecznie.
Nie każdy dyskomfort jest czymś złym
To temat, który często bywa źle rozumiany.
Slow Grooming nie oznacza przerywania każdej czynności przy pierwszym sygnale niepewności.
Nie oznacza również unikania wszystkich trudnych sytuacji.
Naszym zadaniem jest pomóc psu przejść przez nowe doświadczenia w możliwie bezpieczny sposób.
Jeżeli pies obawia się suszarki, nie kierujemy od razu silnego nawiewu w jego stronę.
Pozwalamy mu oswoić się z jej obecnością.
Uruchamiamy ją w tle.
Wykorzystujemy smaczki.
Zabawę.
Przekierowanie uwagi.
Obserwujemy reakcje psa i dostosowujemy tempo pracy do tego, co nam pokazuje.
Nie uczymy psów unikania trudnych sytuacji.
Pomagamy im nauczyć się, że niektóre z nich wcale nie są tak straszne, jak mogło się wydawać na początku.
Dlaczego używamy smaczków?
Pielęgnację traktujemy trochę jak trening.
Dlatego nagradzamy psy za spokój, współpracę i podejmowanie prób zmierzenia się z nowymi sytuacjami.
Najczęściej wykorzystujemy smaczki o prostym składzie, których pochodzenia jesteśmy pewne.
Jeżeli pies ma alergie lub nietolerancje pokarmowe, prosimy opiekuna o przyniesienie własnych przysmaków.
Nie wszystkie psy są jednak gotowe na jedzenie podczas pielęgnacji.
Niektóre są zbyt przejęte sytuacją.
W takich przypadkach szukamy innych sposobów wsparcia.
Dajemy psu przestrzeń.
Pozwalamy mu odpocząć.
Dostosowujemy tempo pracy.
Bo nagroda nie zawsze musi mieć formę smaczka.
Nie zawsze robimy wszystko
To jedna z rzeczy, która najbardziej wyróżnia naszą pracę.
Jeżeli uznamy, że wykonanie wszystkich elementów pielęgnacji będzie dla psa zbyt dużym obciążeniem psychicznym, potrafimy powiedzieć:
„Na dziś wystarczy.”
Nie każdy pies powinien wyjść z pierwszej wizyty idealnie ostrzyżony.
Niektóre psy potrzebują kilku spotkań, zanim będą gotowe na pełną pielęgnację.
Najczęściej odpuszczamy elementy, które nie są niezbędne dla zdrowia psa w danym momencie.
Zdarza się również, że fryzura nie jest idealna.
I nie uważamy tego za porażkę.
Bardzo często widzimy wiele elementów fryzury, które mogłyby być wykonane lepiej. Jednak nie na tym etapie.
Na idealną fryzurę przyjdzie czas.
Dużo łatwiej jest dopracować fryzurę podczas kolejnych wizyt, niż odpracowywać złamaną psychikę psa.
Nie idziemy na ilość
W Psiemianach od początku świadomie wybraliśmy inną drogę.
Nie zależy nam na obsłużeniu jak największej liczby psów.
Zależy nam na jakości.
Na czasie potrzebnym do poznania psa.
Na budowaniu relacji.
Na zrozumieniu jego emocji.
Na dostosowaniu pracy do jego indywidualnych potrzeb.
To właśnie dlatego wizyty często trwają dłużej niż w wielu innych miejscach.
I właśnie dlatego nie każdy klient będzie naszym klientem.
Szukamy opiekunów, którzy rozumieją, że dobrostan psa obejmuje nie tylko jego ciało, ale również emocje.
Czym jest dla nas sukces?
Dla wielu osób sukcesem jest pies, który wychodzi z salonu idealnie ostrzyżony.
Dla nas sukces wygląda trochę inaczej.
To pies, który po zakończonej wizycie cieszy się na widok swojego opiekuna, ale jednocześnie nie czuje potrzeby natychmiastowej ucieczki z salonu.
To pies, który czuje się bezpiecznie.
Bo dobrostan psa to nie tylko jego sierść, skóra czy pazury.
To również jego emocje.
A piękna fryzura zawsze powinna być dodatkiem do poczucia bezpieczeństwa, a nie jego kosztem.

